Fundacja Europejskiej Kultury Prawnej

HISTORIA I TEORIA PRAWA

PRAWO PUBLICZNE

PRAWO PRYWATNE

PODZIAŁ WEDŁUG PAŃSTW

Category Archives: PRAWO PRYWATNE

Spotkanie z Profesorem  Heinz’em Bartą

Spotkanie z Profesorem Heinz’em Bartą

Chcielibyśmy z przyjemnością ogłosić, iż w nadchodzącą środę (26 października) na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego będziemy gościć Prof. Heinza Barta z Uniwersytetu z Innsbrucku.

Profesor jest specjalistą w zakresie prawa cywilnego i historii nauk antycznych. Jest autorem licznych podręczników cywilistycznych, lecz aktualnie prowadzi na swej uczelni zajęcia, mające za zadanie pogłębienie znajomości z prawa rzymskiego.

Sławę przyniosło Profesorowi, również szcześciotomowe dzieło „Greca Non Leguntur? O korzeniach europejskiego prawa w antycznej Grecji”, w którym stawia kontrowersyjną tezę dotyczącą historii prawa europejskiego, sięgając do źródeł, które były pomijane a nawet ignorowane przez innych badaczy.

Prof. Heinz Barta wygłosi na naszym Wydziale dwa wykłady. Pierwszy z nich odbędzie się o godzinie 13:00 w sali Rady Wydziału w budynku A i będzie dotyczył powstania państwowości na przykładzie Grecji („Staatsentstehung – Beispiel Griechenland „). Drugi wykład pt. „Wczesne koncepcje państwowości i sprawiedliwości – egipska Ma’at i solońska Eunomia” (Frühe Staats- und Gerechtigkeitskonzepte: Ägyptische Ma‘at und Solons Eunomia) zostanie wygłoszony o godzinie 19:00 w sali 505 w budynku B.

Wstęp na wszystkie wykłady jest wolny. Będą one tłumaczone z języka niemieckiego, lecz dyskusja nad przedstawioną problematyką, do której dołączenia zapraszamy, odbędzie się w języku angielskim.

Po wiecęj informacji o naszym Gościu zapraszamy na stronę Uniwersytetu w Innsbrucku:  https://www.uibk.ac.at/zivilrecht/team/barta/

oraz na stronę wydarzenia na Facebook’u:

https://www.facebook.com/events/1664600220498447/permalink/1664612380497231/

Pozostaw komentarz

Spotkanie 24.02.2016 r. – Poglądy Immanuela Kanta o prawie cywilnym na tle jego systemu filozoficznego

Spotkanie 24.02.2016 r. – Poglądy Immanuela Kanta o prawie cywilnym na tle jego systemu filozoficznego

Kolejnym gościem KN EKP był doktor Piotr Szymaniec, który zainteresowania naukowe i badawcze koncentrują się przede wszystkim na historii i ewolucji myśli polityczno-prawnej. Spotkanie, które odbyło się 25 lutego 2016 roku, dotyczyło poglądów Immanuela Kanta na prawo cywilne na tle systemu filozoficznego tego myśliciela.

W swoim wystąpieniu dr Szymaniec wyjaśnił najpierw jak Kant rozumiał  pojęcie wolności. Następnie pokazał, w jaki sposób ta abstrakcyjna idea wpływa według myśliciela na funkcjonowanie systemu prawa cywilnego. Gość w sposób szczególny skupił się na pojmowaniu instytucji własności oraz jej aksjologii.

Od rozważań Doktora płynnie przeszliśmy do ożywionej dyskusji, uaktywnili się przede wszystkim obecni na spotkaniu pracownicy naukowi. Liczne dygresje dotyczące filozofii i historii doktryn prawnych pokazały, jak obszerna to materia, dały nam szeroką bazę komparatystyczną, oraz zaowocowały postulatami zacieśnienia współpracy z dr Szymańcem w ramach prac Koła.

Gość poruszył tematykę bez wątpienia skomplikowaną, lecz z całą pewnością jego przemyślenia i dogłębna analiza zagadnienia stanowiły ogromną wartość dla wszystkich obecnych na nim studentów.

Alicja Limburska

Pozostaw komentarz

Spotkanie Europejskiej Kultury Prawnej 26.11.2015 i nasz gość – Pan Krzysztof Wieczorkowski

Spotkanie Europejskiej Kultury Prawnej 26.11.2015 i nasz gość – Pan Krzysztof Wieczorkowski

Spotkanie KN EKP, które odbyło się w czwartek 26 listopada poświęcone było cechom dobrego przedsiębiorcy i dobrego pracownika oraz zagadnieniom związanym z prowadzeniem przedsiębiorstwa. Problematykę tę przybliżył nam Pan Krzysztof Wieczorkowski – przedsiębiorca z wieloletnim doświadczeniem, aktualny Prezes firmy Sonel S.A. oraz przewodniczący Rady Nadzorczej TIM S.A.

Pan Wieczorkowski w przystępny i ciekawy sposób przedstawił nam perspektywę, której na co dzień próżno szukać w uniwersyteckim programie nauczania, mianowicie spojrzenie „od środka” poparte ogromnym doświadczeniem. Zaproszony gość przez niemal dwie godziny niestrudzenie odpowiadał na pytania członków naszego koła, odnoszące się do różnych aspektów prowadzenia działalności gospodarczej. Przez – z oczywistych przyczyn, będące w kręgu naszych zainteresowań – zagadnienia prawne, sposób podejmowania decyzji biznesowych po wytyczne (zarówno gospodarcze i moralne), którymi powinien kierować się przedsiębiorca.

Długo rozmawialiśmy też o roli prawnika w firmie, którą w obecnym systemie prawnym, pełnym zawiłym przepisów, trudno pominąć. Zagadnieniem, które okazało się interesujące dla członków koła, była też strategia biznesowa – zarówno w obszarze zasobów ludzkich, jak i w obszarze planowania rozwoju firmy i jej zysków.
Pan Wieczorkowski podzielił się również swymi spostrzeżeniami na temat handlu dalekowschodniego, z naciskiem na Chiny. Zauważyliśmy ogromne różnice  w podejściu do kontrahenta oraz w stosowanych zwyczajach biznesowych między światem Zachodnim a Państwem Środka.

Spotkanie upłynęło w kameralnej i niezobowiązującej atmosferze, a doświadczenie naszego Gościa z pewnością okaże się pomocne dla wielu studentów, stawiających swe pierwsze kroki w niełatwej, acz pociągającej sferze biznesu.

Pozostaw komentarz

Umowa powiernicza – specyfika, rodzaje, forma i zastosowanie

Umowa powiernicza – specyfika, rodzaje, forma i zastosowanie

Umowa powiernicza generalnie polega na zobowiązaniu się powiernika do świadczenia usług, dotyczących realizacji określonych interesów powierzającego, który w tym celu dokonuje na jego rzecz przysporzenia. Jest to przykład tak zwanej umowy nienazwanej, która swoją istotą przypomina umowę zlecenia. Do takowych, które nie są uregulowane konkretnymi przepisami, stosuje się art. 750 KC, o następującym brzmieniu:
Do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu, czyli art. 734- 749, 751 KC.

Co do zasady umowa ta jest odpłatna (z dołu) a do jej zawarcia nie jest wymagana szczególna forma ( istnieją wyjątki np. art. 180 k.s.h. o formie pisemnej z podpisami notarialnie poświadczonymi), natomiast treść powinna zawierać przede wszystkim: określenie stron i celu umowy; prawa i obowiązki stron; określenie rzeczy lub praw będących przedmiotem zobowiązania oraz czasu jej trwania; warunki, od których spełnienia będzie zależało otrzymanie przez beneficjenta rzeczy lub prawa, jak również należy określić czas jej trwania. Warto także zwrócić uwagę na art. 734 § 2 KC, który może być tu stosowany – W braku odmiennej umowy zlecenie obejmuje umocowanie do wykonania czynności w imieniu dającego zlecenie oraz na to by określić warunki na podstawie, których zostaną ustalone między innymi wynagrodzenie oraz innego rodzaju rozliczenia.

Co więcej umowa ta może wystąpić w trzech rodzajach a rozróżnienia dokonuje się ze względu podmiot, który w czasie umowy będzie właścicielem powierzanego przedmiotu powierniczego i są to między innymi:

Powiernictwo fiducjarne – prawo własności rzeczy lub prawa zostaje przekazane powiernikowi by ten nimi zarządzał w interesie powierzającego (własność + zarząd).

Powiernictwo upoważniające – prawo własności pozostaje u powierzającego, który przekazuje powiernikowi jedynie uprawnienie do zarządzania obcym majątkiem w swoim imieniu, samemu je tracąc (zarząd + uprawnienie zbliżone do właściciela).

Powiernictwo polegające na przewłaszczeniu na zabezpieczenie – prawo własności rzeczy ruchomej zostaje przekazane powiernikowi np. pod warunkiem rozwiązującym, którym może być między innymi zaspokojenie wierzytelności (własność + warunek rozwiązujący ale istnieją również inne kombinacje).

Istotną kwestią dla powiernika, poza osiągnięciem danego celu jest odzyskanie powierzonej rzeczy w przypadku: zakończenia trwania umowy, gdy powiernik wykonuje ją w sposób naruszający warunki itd. By uprzedzić potencjalne problemy z tym związane należy się zastanowić nad odpowiednim ukształtowaniu umowy przy jej zawieraniu. Sprawa ta nie powinna zostać zbagatelizowana, ponieważ przekazując swoją własność lub prawo zarządu nad rzeczą musimy być świadomi, że powiernik może skutecznie nią rozporządzać. Ustawodawca przewidział odpowiednie uregulowania w art. 59 KC, które dodatkowo chronią powierzającego i tak w razie zawarcia przez powiernika umowy, której wykonanie czyni całkowicie lub częściowo niemożliwym zadośćuczynienie roszczeniu powierzającego, to może on żądać uznania umowy za bezskuteczną w stosunku do siebie, jeżeli strony o jej roszczeniu wiedziały albo jeżeli umowa była nieodpłatna. Dla lepszego zabezpieczenia swoich interesów powierzający może zastrzec warunek rozwiązujący w określonych sytuacjach oraz karę umowną, która odsunie powiernika od nieuczciwych praktyk. Jeżeli natomiast z powodu niewykonania lub nienależytego wykonania tej umowy, powierzający poniesie szkodę (damnum emergens i lucrum cessans), która nie jest następstwem okoliczności, za które powiernik nie ponosi odpowiedzialności, to powierzającemu przysługuje ochrona na podstawie art. 471 KC.

Jeżeli do zawarcia umowy dochodzi przed śmiercią albo utratą zdolności do czynności prawnych powierzającego, przewidujący taką możliwość, powinien zastrzec w umowie czy te zdarzenia mają być przyczyna wygaśnięcia umowy, w przeciwnym razie umowa będzie trwać nadal. Jeżeli natomiast dojdzie do śmierci albo utraty zdolności do czynności prawnych powiernika (a nie postanowiono inaczej) to umowa wygaśnie. Możemy dostrzec, że umowa ta cechuje się dużą swobodą paktowania, ponieważ strony w szerokim zakresie maja prawo do regulowania jej treści w wybrany przez siebie sposób.

Umowę powierniczą można zastosować w celach windykacyjnych na podstawie powierniczego przelewu wierzytelności. W takim przypadku będzie ona polegała na zobowiązaniu się powiernika do odzyskania określonych należności od dłużnika powierzającego, który, jeżeli nie sprzeciwia się to przepisom prawa ani zapisom umownym, przeleje na powiernika daną wierzytelność. W tym momencie dalszą treść można modyfikować dowolnie, ustalając jaka część wyegzekwowanych należności, w którym momencie lub pod jakim warunkiem ma wrócić na własność do powierzającego. Dzięki zastosowaniu tej konstrukcji prawnej strony przy pomocy jednej umowy realizują znamiona przynajmniej 2 czynności cywilnoprawnych: umowy zlecenia oraz przelewu wierzytelności. Należałoby również odpowiedzieć na pytanie dlaczego powiernik ma na siebie przyjmować tego typu zobowiązanie? Odpowiedź jest zasadnicza – dla określonej umownie korzyści, jeżeli natomiast takiej nie zastrzeżono a ani z umowy, ani z okoliczności nie wynika, że przyjmujący zlecenie zobowiązał się wykonać je bez wynagrodzenia, to za wykonanie zlecenia należy się wynagrodzenie według obowiązującej taryfy a jeżeli taka nie istnieje to wynagrodzenie odpowiadające wykonanej pracy (art. 735 KC). W momencie dokonania przelewu, powiernik w stosunkach zewnętrznych (tzn. ze swoim dotychczasowym dłużnikiem) przestaje być wierzycielem, natomiast zostaje wykreowany nowy stosunek (wewnętrzny) między powierzającym a powiernikiem. Mimo że to właśnie powierzający dokonuje przelewu wierzytelności to nie przestaje być wierzycielem w wyniku zobligowania się powiernika do podjęcia konkretnych czynności. W skrócie, można powiedzieć, że dochodzi do zmiany dłużników i wierzycieli, oraz wykreowania się nowych w toku powstających stosunków (pierwotne stosunki łączyły 2 zainteresowane podmioty, wtórne z kolei łączą 2 razy 2 osoby, przy czym jedna osoba właśnie powiernik występuje w obu stosunkach raz po stronie dłużnika a raz wierzyciela, pierwotny stosunek zostaje zmodyfikowany przez zmianę wierzyciela a drugi stosunek jest wykreowany od nowa, niezmienna pozostaje w zasadzie sytuacja dłużnika pierwotnego, który musi oddać „to samo” ale innej osobie). W związku z wplataniem się powiernika w 2 zobowiązania, odpłatność umowy powierniczej wydaje się uzasadniona.

Umowa powiernicza (fiducjarna) jest również przydatna w prawie spółek. Biorąc pod uwagę postanowienia KSH o niemożliwości powierzenia prowadzenia spraw spółki innym osobom aniżeli wspólnikom, jeżeli dana osoba jest odpowiednim kandydatem do tego typu przedsięwzięcia to może zostać z nią zawarta interesująca nas umowa (tajna albo jawna), w ramach której zostaną powiernikowi przekazane udziały spółki dzięki czemu będzie on uprawniony do zajęcia się jej sprawami (zgodnie z treścią umowy). Podobnie można ja wykorzystać gdy dana osoba działa w dwóch różnych spółkach o takim samym profilu działalności, gdzie w jednej ze spółek zobowiązała się do nieprowadzenia działalności konkurencyjnej, inny przypadek kiedy można ją wykorzystać to potrzeba dokapitalizowania spółki z o.o. , również w wielu przypadkach pozwala pozostać powiernikowi anonimowym, jeżeli wymaga tego jego interes.

Reasumując umowa powiernicza poza kreowaniem stosunku zobowiązaniowego związana jest również z kreowaniem stosunku rzeczowego, polegającego czy to na przeniesieniu własności, czy na przekazaniu szeroko pojętej rzeczy w zarząd. By zobowiązanie zostało wykonane prawidłowo powiernik powinien udzielać powierzającemu potrzebnych wiadomości o przebiegu sprawy a po wykonaniu umowy lub po wcześniejszym jej rozwiązaniu złożyć mu sprawozdanie. Powinien też wydać powierzającemu wszystko, co przy wykonaniu zlecenia dla niego uzyskał, chociażby w imieniu własnym. Powiernikowi nie wolno używać we własnym interesie rzeczy i pieniędzy powierzającego, za to on powinien zwrócić powiernikowi wydatki, które ten poczynił w celu należytego wykonania zobowiązania; powinien również zwolnić go od zobowiązań, które ten w powyższym celu zaciągnął w imieniu własnym. Jeżeli wykonanie zobowiązania wymaga wydatków, powierzający powinien na żądanie powiernika udzielić mu odpowiedniej zaliczki. Roszczenia związane z tą umową przedawniają się zgodnie z art. 751 KC.

Pozostaw komentarz

B Corporation – spółka z sumieniem

B Corporation – spółka z sumieniem

Od wielu lat działania międzynarodowych korporacji spotykają się z głośną krytyka. Są one związane m.in. z wyzyskiem pracowników wytwarzających ich produkty w krajach trzeciego świata oraz gigantycznymi dysproporcjami pomiędzy zarobkami szeregowego pracownika a CEO firmy. W czasach gdy zysk spółki oraz powiązany z nim kurs akcji na giełdzie wydają się być wyłącznymi wyznacznikami jej sukcesu niezwykle ważnym i ciekawym zjawiskiem jest wykształcenie się nowej formy spółki, której przyświecają inne cele. Tą formą są tzw. benefit corporations lub w skrócie B-corporations.

Pomysł aby prywatna firma w ramach swojej działalności spełniała pewne funkcje o charakterze publicznym lub społecznie użytecznym nie jest nowy. Przyjmuje się, że pierwszymi korporacjami tego typu były kompanie handlowe (przykładowo słynne brytyjska kompania wschodnioindyjska), które oprócz licznych przywilejów handlowych posiadały szereg uprawnień o charakterze politycznym i administracyjnym. Z historii wiemy, że początkowy zamysł został wypaczony, a zamiast usprawnień w administrowaniu nowymi terytoriami kompanie często stawały się prawdziwymi państwami w państwie – dysponującymi własnymi dyplomatami, armią a nawet walutą.

Współczesnym urzeczywistnieniem idei firmy mającej również pozafiskalne cele są właśnie B-corporations. Ich celem jest wytworzenie miejsc pracy oraz poprawa jakości życia społeczności w której funkcjonują. Filozofią tej formy działalności oraz całego stojącego za jej wykształceniem się ruchu jest ujmowanie zysku w kategorii środka zamiast celu. Wiele firm czuje się ograniczonych przez obecnie funkcjonujące formy prawne spółek, które wymagają od zarządu skupienia się jedynie na finansowym aspekcie działalności. Działania, które są nierentowne, ale korzystne dla społeczeństwa lub środowiska nie są możliwe do przeprowadzenia w klasycznej, zorientowanej na zysk korporacji. Jednocześnie wskazuje się, że nowa forma działalności stanowić będzie istotny instrument w walce z problemami społecznymi oraz odpowiedź na bolączki obecnego systemu, w którym organizacje non-profit są chronicznie niedofinansowane a środki państwowe rozrzucone pomiędzy setkami wyspecjalizowanych agencji oraz marnotrawione na koszty administracyjne.

Różnicę pomiędzy klasyczną korporacją a B-corporation możemy sprowadzić do prostej zależności: przed kim oraz za co odpowiada zarząd. W przypadku klasycznej korporacji zarząd odpowiada przed udziałowcami za wyniki finansowe spółki oraz za poziom wzrostu wartości posiadanych przez nich akcji. W przypadku B-corporation – jak słusznie wskazuje publicysta Forbesa Daniel Fisher – zarząd musi balansować pomiędzy interesami akcjonariuszy, pracowników, społeczności w której funkcjonuje oraz brać pod uwagę kwestie ochrony środowiska. Taka regulacja chroni nowy typ spółki przed pozwami niezadowolonych akcjonariuszy, którzy wyższą dywidendę przekładają nad ochronę wartości firmy wyrażonych w statucie.

Drugą istotną kwestią jest możliwość ochrony B-corporations przed wrogim przejęciem (tzw. hostile takeover) polegającym na przejęciu kontroli nad spółką poprzez jej wykupienie. W tej sytuacji przedmiotem badania będzie nie tylko finansowa wartość oferty nabywcy, ale także gwarancje kontynuowania misji firmy. Taka regulacja pozwala na odrzucenie oferty, która spełniając warunki finansowe nie gwarantuje respektowania wartości nabywanej korporacji.

Co istotne wiele istniejących korporacji zmienia swoją formę prawną w tym kierunku. Z jednej strony chcą urzeczywistniać pewne wartości, które bywają w konflikcie z interesem finansowym akcjonariuszy. Interesem, który w klasycznej korporacji ma bezwzględny prymat. Z drugiej nowa forma zdaje się być po prostu bardzo medialne. Nie od dzisiaj tzw. zielone firmy cieszą się dużym uznaniem konsumentów. Firmy dbają o swoją renomę nie tylko jako dobrych pracodawców, ekologicznych miejsca pracy, ale także na polu działalności charytatywnej. B-corporations te cele mogą urzeczywistniać w jeszcze większym zakresie.

W 2010 r. gdy pierwsze amerykańskie stany wprowadzały możliwość zakładania nowych spółek publicysta magazynu Esquire John H. Richardson zastanawiał się jaki los czeka B-corporations. Czy będą one jedynie ciekawą nowinką, która nie przyjęła się czy też będą jedną z tych niepopularnych i ekscentryczny w swoim czasie idei – jak prawa obywatelskie Afroamerykanów lub prawa wyborcze dla kobiet – które przyjęły się i zmieniły świat.

W chwili obecnej 27 amerykańskich stanów wprowadziło stosowne regulacje, a w 14 z nich trwają prace legislacyjne. Już ponad 1000 podmiotów funkcjonuje w nowej formie prawnej. I myślę, że to jest najlepsza odpowiedź na postawione powyżej pytanie.

Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o tym czym są B-corporations to koniecznie zobaczcie film: https://www.youtube.com/watch?v=yVMogHTr61s oraz odwiedźcie stronę: http://www.bcorporation.net

Źródła:

  1. http://www.bcorporation.net/
  2. http://www.huffingtonpost.com/gov-jack-markell/public-benefit-corporation_b_3635752.html
  3. http://www.forbes.com/sites/danielfisher/2013/07/16/delaware-public-benefit-corporation-lets-directors-serve-three-masters-instead-of-one/
  4. http://www.esquire.com/blogs/politics/benefit-corporation-law-082510

 Mateusz Szymura

Pozostaw komentarz

Z dziejów europejskiej kultury prawnej. Kodeks Napoleona

Z dziejów europejskiej kultury prawnej. Kodeks Napoleona

Pojęcie europejskiej kultury prawnej utożsamiane jest często z kulturą prawną Zachodu. W ten sposób w świadomości społecznej ukształtowany został pogląd, że kultura prawna Europy to swoista całość składająca się ze starożytnej kultury greckiej, rzymskiej i judeochrześcijańskiej.

Jakie są źródła europejskiej kultury prawnej? Mówi się, że największy wpływ na jej ukształtowanie wywarły przede wszystkim: prawo zwyczajowe, prawo rzymskie, grecka filozofia prawa oraz etyka judeochrześcijańska.  Wpływ prawa rzymskiego przejawiał się głownie poprzez jego recepcję. Recepcja ta polegała zaś głównie na tym, że uznawano je (głównie prawo prywatne) w bardzo szerokim zakresie za prawo obowiązujące.

Prawo rzymskie leży również u źródła jednego z aktów, które wywarły istotny wpływ na obecny kształt europejskiej kultury prawnej, Kodeksu Napoleona. Code Civil czerpał z prawa zwyczajowego Francji, prawa rzymskiego i prawa okresu Rewolucji.

Dlaczego wprowadzono Code Civil? Spójrzmy na przedrewolucyjną Francję oczami Voltaire: „Czyż nie jest absurdem i rzeczą niespotykaną, że to co jest zgodne z prawem w jednej miejscowości, w innej jest przestępstwem? Jakimż barbarzyństwem jest fakt, że obywatele jednego kraju muszą stosować się do odmiennych praw! Podróżując po tym państwie systemy prawne zmienia się tak często jak rozstawne konie.” Kiedy wybuchła rewolucja, we Francji obowiązywało ponad 360 różnych ustaw. Wynikało to z uwarunkowań historycznych. Na północy kraju źródłem prawa było teutońskie prawo zwyczajowe, a na południu obowiązywało jeszcze prawo rzymskie. Jeżeli dodamy do tego wpływy feudalne i prawo kanoniczne Kościoła Katolickiego, możemy wyobrazić sobie panujący tam chaos.

Prace nad kodeksem rozpoczęto w 1800 r. Do pracy zabrała się Komisja Prawnicza Rady Stanu, w której zasiadali wybitni prawnicy: François Tronchet, Jean Portalis, Felix Bigot de Préameneu, Jacques Maleville. Współpracowali z nimi między innymi Jean-Jacques Cambacéres oraz sam Napoleon. Celem miało być stworzenie prostego, zwartego i jednocześnie wyczerpującego, jednotomowego kodeksu. Tak upłynęły 4 lata. Sam Napoleon często pojawiał się na posiedzeniach Komisji, niejednokrotnie rozwiązując toczące się na nich spory. W efekcie prac Komisji prawodawczej powstało 5 kodeksów: prawa cywilnego, procedury cywilnej, prawa karnego i procedury karnej oraz handlowy. Code Civil został ogłoszony 21 marca 1804 roku, a od 1807 do 1814 nazywany był Code Napoléon (Kodeksem Napoleona), od 1814 zaś – Code Civil des Français.

Kodeks składał się z 2281 artykułów i był podzielony na 3 księgi: „O osobach” (art. 7-515 zawierała przepisy dot. prawa osobowego, rodzinnego i opiekuńczego); „O majątkach i różnych rodzajach własności” (art. 516-710, to przepisy prawa rzeczowego), „O różnych sposobach nabywania własności” (art. 711-2281 obejmowała prawo zobowiązań, prawo spadkowe oraz prawo małżeńskie i majątkowe). Tym samym trójdzielna systematyka kodeksu nawiązywała luźno do trójpodziału prawa rzymskiego w Instytucjach Gaiusa (systematyka personae-res-actiones). Systematyka ta realizowała także postulaty nurtu prawnonaturalnego w prawie, a ponadto miała stanowić usankcjonowanie najważniejszych zdobyczy rewolucji tj. wolność osobista, nienaruszalność własności prywatnej oraz swoboda umów. Dodatkowo wprowadzał wolność wyznania i pracy, prawo do własnego języka, laicyzację państwa i systemu prawnego.

Code Civile łączył w sobie elementy dawnego francuskiego prawa zwyczajowego, prawa rzymskiego, kanonicznego, ordonansów królewskich i nowych praw zdobytych przez burżuazję w czasie Wielkiej Rewolucji. Czerpał z doświadczeń innych kodyfikacji. Prawo zobowiązań było silnie wzorowane na prawie rzymskim, natomiast prawo rodzinne nawiązywało do prawa kanonicznego.

Celem tego artykułu nie jest szczegółowe omówienie, czy też analiza struktury i postanowień kodeksu, lecz wykazanie pewnych zależności, których być może nie każdy z nas jest świadomy. Na korzeniach prawa rzymskiego powstało monumentalne dzieło, Kodeks Napoleona. Miał on fundamentalne znaczenie dla rozwoju prawodawstwa nie tylko we Francji. Wprowadzano go w państwach podbitych, uzależnionych i sojuszniczych wobec Francji. Stał się on jednym z elementów unifikacji napoleońskiej Europy, ujednolicał jej prawa, upodabniał i zbliżał do Francji. Tyle ze swojej strony zrobił Napoleon. Raczej nie zdziwiłby się widząc, że jego dzieło znane jest w najodleglejszych nawet zakątkach świata. Za hrabią Montholon przytoczmy słowa Bonapartego: „Moja sława nie polega na tym, że wygrałem 40 bitew; Waterloo wymazało wspomnienie tych zwycięstw, ale nie wymaże tego, co żyć wiecznie będzie – mojego kodeksu cywilnego.”

Wydaje się więc, że Napoleon był w swoich zamierzeniach w stu procentach skuteczny. Stworzył dzieło, które wywarło ogromny wpływ na kształt kultury prawnej, i to nie tylko europejskiej. Nie zapominajmy, że wpływy kultury europejskiej zaznaczyły swoją obecność w Ameryce Północnej, Południowej, a także w Australii, ale o tym w kolejnych artykułach z cyklu „Z dziejów europejskiej kultury prawnej”.

Aleksandra Rzepa-Balderas

Pozostaw komentarz

Skorupka jajka a odpowiedzialność deliktowa w systemach common law

Skorupka jajka a odpowiedzialność deliktowa w systemach common law

Pomiędzy dwoma mężczyznami dochodzi do kłótni w restauracji. Jeden z nich opuszcza lokal, jednak za chwilę zostaje dogoniony przez drugiego, który uderza go w głowę. Poszkodowany ginie na miejscu, mimo że uderzenie nie było silne. W trakcie sekcji zwłok okazuje się, że choć poszkodowany wyglądał zupełnie normalnie, to jego czaszka była niezwykle cienka. Jak skorupka jajka.

Powyższy, nieco akademicki, przykład obrazuje jedną z podstawowych zasad odpowiedzialności deliktowej istniejącą w systemach common law czyli tzw. egg-shell skull rule.

Wprowadza ona odpowiedzialność sprawcy deliktu nie tylko za zwykłe następstwa jego działania, ale także za niespodziewane i atypowe konsekwencje popełnionego przez niego czynu zabronionego, które wynikają najczęściej z choroby, na którą cierpiał poszkodowany przez zdarzeniem powodującym szkodę.

Odpowiedzialność za szkodę wynikającą z takich następstw sprawca ponosi bez względu na to czy chciał swoim działaniem wywołać tak poważne konsekwencje oraz bez względu na to czy mógł on je przewidzieć. Zasada ta nie będzie jednak mieć zastosowania w odniesieniu do szkody, która jest wynikiem działania lub zaniechania poszkodowanego.

Podstawowym kryterium określenia wysokości odszkodowania jest w takim wypadku pełna wysokość konkretnej szkody, którą w odniósł poszkodowany, a której ciężar naprawienia –  zgodnie z zasadą sprawiedliwości – winien obciążać w pełnej wysokości sprawcę.  Choć podobne zasady ogólne kształtują reżim odpowiedzialności deliktowej także w krajach Europy kontynentalnej, to w praktyce doznają one ograniczeń, które uniemożliwiają osiąganie przez skarżących niezwykle wysokich odszkodowań, o których słyszymy na gruncie prawa amerykańskiego.

Przykładem przepisów, które wpływają na ograniczenie wysokości odszkodowań w prawie polskim będzie bez wątpienia klauzula zasad współżycia społecznego wynikająca z art. 5 k.c. , której konsekwencją jest uregulowana w art. 440 k.c. zasada miarkowania wysokości odszkodowania w przypadku wyrządzenia szkody działaniem osoby fizycznej, z uwagi na – jej bądź sprawcy – sytuację majątkową.

Powyższa doktryna znalazła zastosowanie nie tylko w przypadku deliktów wynikających z umyślnego działania sprawcy, ale także w przypadku tych, które były konsekwencją poważnego zaniedbania z jego strony. Klasycznym przykładem sprawy,  gdy odpowiedzialność na podstawie tego surowego reżimu będzie wynikać z zaniechania sprawcy jest sprawa, u której podstaw leżała niedbała naprawa roweru przez mechanika. Dziecko jechało rowerem, który w trakcie jazdy zwyczajnie się rozpadł. W wyniku tego zdarzenia dziecko upadło i zadrapało kolano. Te niegroźne obrażenia miały poważne konsekwencje – dziecko cierpiało bowiem na hemofilię, co wywołało utratę krwi w rozmiarze zagrażającym życiu. Koszty leczenia dziecka i jego hospitalizacji musiał ponieść niedbały mechanik.

Analogiczne zastosowanie powyższa doktryna odnalazła także w anglosaskim prawie karnym, co może dziwić karnistów wywodzących się z systemów prawa cywilnego, gdzie powszechnie uznaje się prymat teorii adekwatnego związku przyczynowego, który statuuje odpowiedzialność karną jedynie za typowe następstwa działania sprawcy.  

Wprowadzenie zasady odpowiedzialności za nadzwyczajne skutki działania jest niezgodne z poglądami nie tylko europejskich karnistów, ale także części prawników praktykujących w systemach common law. Doktryna ta jest w dalszym ciągu akceptowana przed anglosaskimi sądami, jednak w dobie silnego nurtu prawnego głoszącego potrzebę ograniczania odpowiedzialności do typowych skutków zachowań poszczególnych podmiotów to jest ona też dość powszechnie krytykowana jako zbyt daleko idąca. Została przez to określona przez Garego Bahra i Bruce Grahama jako „jeden z kilku niezmiennych elementów pozostałych z archaicznego porządku prawnego”. Doktryna ta znajduje swoich przeciwników szczególnie w nurcie ekonomicznej analizy prawa. Wskazują oni na niesprawiedliwe nałożenie ciężaru odpowiedzialności za szkodę jedynie na sprawcę lub gwaranta także w przypadku, gdy schorzenie, którego istnienie u poszkodowanego spowodowało wyższą szkodę mogło być zdiagnozowane lub wyleczone wcześniej, co nie miało miejsca z uwagi na zaniedbania leżące po stronie poszkodowanego (np. polegające na zaniechaniu dokonywania okresowych badań diagnostycznych). Postulują oni w przypadkach wystąpienia atypowych konsekwencji czynów zabronionych limitowanie odpowiedzialności sprawcy do konsekwencji typowych. Odpowiedzialność tę suplementować ma odpowiedzialność ubezpieczyciela za konsekwencje niedające się przewidzieć.

Ten głos jest o tyle ważny,  iż w ostatnich latach rozszerzono zakres zastosowania tej zasady także na szkody psychiczne oraz ekonomiczne wynikające z czynu zabronionego. Przykładem pierwszej z tych sytuacji jest wypadek samochodowy, którego skutkiem jest trwałe kalectwo poszkodowanego. Przedstawiciele ustawowi poszkodowanego wytoczyli sprawcy proces, gdyż wypadek zainicjował daleko idące zmiany w psychice poszkodowanego, które w konsekwencji doprowadziły do rozwinięcia się u niego choroby psychicznej. Sąd uznał odpowiedzialność sprawcy za szkody w zdrowiu psychicznym poszkodowanego. Terminem szkód ekonomicznych, za które zgodnie z doktryną egg-shell skull odpowiadać będzie sprawca są takie straty w majątku poszkodowanego, których powstanie nie jest typowym skutkiem jego działania, jednak będzie on za nie odpowiadał wyniku popełnienia czynu zabronionego umyślnie lub na skutek rażącego niedbalstwa. Za klasyczny przykład takiej odpowiedzialności w prawie amerykańskim uznaje się przypadek, gdy samochód zaparkowany przed motelem stoczył się na część instalacji klimatyzatora znajdującą się na zewnątrz budynku. To zdarzenie doprowadziło do przerwania przewodu gazowego, a w konsekwencji do wybuchu i uszkodzenia budynku, za co odpowiedzialność poniósł kierowca samochodu.

 Choć doktryna egg-shell skull jest powszechnie akceptowana i już od ponad 100 lat kształtuje odpowiedzialność deliktową zarówno w Zjednoczonym Królestwie, jak i w USA wciąż zasadniczym problemem pozostaje granica tej odpowiedzialności. W mediach podaje się przykład próby zastosowania tej doktryny wobec stron internetowych zawierających porady dla anorektyków i samobójców. Niewątpliwie pomysłowi amerykańscy prawnicy znajdą możliwość zastosowania jej w stanach prawnych, gdzie relacja między domniemanym działaniem sprawcy a faktyczną szkodą ma jeszcze bardziej efemeryczny i pośredni charakter. Należy sobie jednak zadać pytanie czy ochrona poszkodowanego przez nadzwyczajną nawet szkodą uzasadnia absolutyzowanie zasady odpowiedzialności do tego stopnia.

Mateusz Szymura

 

1. Gary L. Bahr, Bruce N. Graham, The Thin Skull Plaintiff Concept: Evasive or Persuasive, [w] Los Angeles Law Review 409, 418 (1982)

2. William Statsky, Essentials of Torts: Personal Injury Litigation, 3ed Cengage Learning 2012

3. Michael Faure, Tort Law and Economics, Edward Elgar Publishing 2009

4. Steve P. Calandrillo, Dustin E. Buehler, Eggshell Economics: A Revolutionary Approach to the Eggshell Plaintiff rule, [w] Ohio State Law Journal 376 (2008)

Pozostaw komentarz

Szczoteczka do zębów jako początek wspólnego majątku: življenjska skupnost moškega w ženske , czyli słoweńska regulacja związków pozamałżeńskich/ Toothbrush as the beginning of common property: življenjska skupnost moškega in ženske, ie Slovenian regulations of extramarital unions

wsplnoscSłowenia to kraj leżący w samym sercu Europy. Nie ulega wątpliwości, że słoweński system prawny stanowi część europejskiej rodziny, jednak ma też swoje specyficzne i bardzo ciekawe instytucje. Polski Kodeks rodzinny i opiekuńczy wprowadza dużą swobodę w kształtowaniu majątkowego ustroju małżeńskiego pozwalając małżonkom, a nawet parom przed ślubem, na zorganizowanie swoich stosunków finansowych po zawarciu małżeństwa według ich woli. Polskie przepisy dopuszczające umowy majątkowe małżeńskie dające możliwość ustanawiania rozszerzonej wspólności majątkowej do całkowitej rozdzielności przewidują ograniczenia tylko służące ochronie dłużnika. A jak to wygląda w Słowenii?

Słoweńska regulacja prawa rodzinnego zawarta jest w ustawie o Stosunkach małżeńskich i rodzinnych (Zakon o zakonski zvezi w družinskih razmerjih), która weszła w życie w 1977 roku jako prawo Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii. Po rozpadzie Jugosławii, Słowenia ogłosiła, że istniejące przepisy będą obowiązywały jako regulacje w nowopowstałym państwie, w tym ustawa o Stosunkach małżeńskich i rodzinnych. Konstytucja Republiki Słowenii stanowi, że małżeństwo i stosunki prawne w ramach niego i rodziny, a także te, w ramach związku pozamałżeńskiego, są regulowane przez prawo, ponieważ ustawa regulujące te sfery już istniała, te kwestie są nadal regulowane przez ustawę z lat siedemdziesiątych, wniesiono do niej kilka poprawek, lecz ciągle pozostają w niej instytucje niezmienione. Ustawa wyróżnia trzy formy wspólnego życia partnerów: małżeństwo, związek pozamałżeński (w Polsce określany mianem konkubinatu) i zarejestrowany związek partnerski osób tej samej płci, regulując ich tworzenie, konsekwencje prawne i sposoby ich rozwiązania. Jedna z zasad stanowi, że dochody z wynagrodzenia za pracę uzyskane przez małżonków w trakcie małżeństwa uważa się za majątek wspólny i wszelkie umowy w sprawie wspólnego majątku są zabronione, poza jedną, która rozciąga wspólność majątkową na wszystkie składniki majątków osobistych małżonków. I choć obowiązkowa wspólność majątkowa małżeńska, nie zaskakuje, to już artykuł 12 ustawy stanowi, że mężczyzna i kobieta, którzy żyją razem przez dłuższy czas i nie zawarli małżeństwa, pod warunkiem, że nie ma powodów, które powodowałyby, iż zawarte przez nich małżeństwo byłoby nieważne, są partnerami pozamałżeńskimi. Do prawnie relewantnego związku pozamałżeńskiego nie jest potrzebne żadne formalne potwierdzenie, mimo, że skutki prawne między partnerami są takie same jak między małżonkami. Partnerzy mają udział w majątku wspólnym nabytym w czasie ich wspólnego pożycia, ponoszą nawzajem odpowiedzialność za swoje długów, a także mają obowiązek utrzymywania partnera będącego w ciężkiej sytuacji materialnej po zakończeniu ich związku. Taki związek tworzy konsekwencje prawne również w innych dziedzinach, takich jak dziedziczenie, wspólne mieszkanie czy prawo podatkowe, ale konsekwencje te, uregulowane poza Ustawą o Stosunkach małżeńskich i rodzinnych występują wyłącznie wówczas, gdy ustawodawstwo w ​​badanym zakresie wyraźnie stwierdza, że przepisy stosuje się także do związków pozamałżeńskich​​. Konsekwencje prawne powstają z mocy prawa, niezależnie od woli partnerów, ale powstaje pytanie, kiedy dokładnie reguły te zaczynają mieć zastosowanie do partnerów?

Zgodnie z definicją prawną dla powstania przedmiotowego związku pozamałżeńskiego muszą być spełnione cztery warunki. Pierwszy z nich stanowi, że prawnie relewantny pozamałżeński związek może wystąpić tylko między mężczyzną i kobietą, co oznacza, że efekty i konsekwencje prawne nie pojawiają się w stosunku do osób tej samej płci pozostających w związku y mocz samego prawa. Partnerzy muszą wcześniej zarejestrować swój związek aby do ich relacji zastosowanie miały reguły odnoszone do małżonków, co wynika z ustawy o Rejestracji związków osób tej samej płci.

Drugi konieczny warunek wymieniony w ustawie o Stosunkach małżeńskich i rodzinnych stanowi, że partnerzy muszą razem mieszkać. W niektórych sytuacjach pewne wątpliwości interpretacyjne pojawiają się już na samym początku, czyli jak ocenić moment początkowy zamieszkiwania razem, od którego momentu można zacząć odliczać wymagany długi okres wspólnego pożycia. Czy przyniesienie do mieszkania partnera przysłowiowej szczoteczki do zębów jest wystarczające, aby wywołać tak poważne konsekwencje prawne lub żeby zapytać inaczej czy przyniesienie jej jest konieczne do zaistnienia prawnie relewantnego związku pozamałżeńskiego? Odpowiedź na to pytanie ma zasadnicze znaczenie, ponieważ wspólny majątek partnerów jest tworzony od momentu, w którym zaczynają oni razem mieszkać.

Trzecim wymogiem jest to, że współżycie partnerów musi trwać przez dłuższy okres czasu, jednak ustawa o  Stosunkach małżeńskich i rodzinnych nie określa dokładnego okresu czasu, jaki musi upłynąć w celu wywołania prawnych konsekwencji pozamałżeńskiego związku. W każdym przypadku podlega to indywidualnej ocenie. Za każdym razem pod uwagę muszą być wzięte  pewne obiektywne kryteria, przede wszystkim intensywność relacji, przerwy, które wystąpiły podczas pożycia, dzieci, które urodziły się partnerów, a także czy partnerzy wspólnie ponosili koszty utrzymania wspólnego gospodarstwa domowego. Istnienie niektórych pozamałżeńskich związków, a także konsekwencje wywołane ich istnieniem, można stwierdzić już po kilku miesiącach, innych po pół roku, a jeszcze innych po dłuższym okresie czasu, natomiast w żadnym przypadku powstania prawnie relewantnego związku pozamałżeńskiego nie można wykluczyć . Porozumienia pomiędzy partnerami, ostrzeżenia lub zastrzeżenia składane przez jednego z partnerów drugiemu nie ma żadnego znaczenia prawnego.

Ostatnim warunkiem zaistnienia pozamałżeńskiego związku jest brak przesłanek, które powodowałyby nieważność małżeństwa zawartego przez partnerów, gdyby zdecydowali się wstąpić w związek małżeński. Według słoweńskich przepisów dotyczących małżeństwa, prawnie istotny związek pozamałżeński nie powstanie, jeśli jeden z partnerów jest nieletni lub  poważnie upośledzony umysłowo z powodu choroby psychicznej. Inne przeszkody stanowią równoległe istnienie małżeństwa jednego z partnerów lub pozostawianie w zarejestrowanym związku partnerskim osób tej samej płci. Powstanie nie będzie również możliwe między bliskimi krewnymi.

Drugi paragraf artykułu 12 Ustawy o Stosunkach małżeńskich i rodzinnych stanowi, że jeżeli decyzja w sprawie prawa lub obowiązku zależy od kwestii istnienia pozamałżeńskiego związku, pytanie dotyczące jego istnienia zostanie rozstrzygnięte w postępowaniu o uznaniu tych praw bądź obowiązków, ale decyzja w tej sprawie ma skutek prawny tylko dla danego prawa lub obowiązku. Spór między partnerami o istnieniu związku może być rozpatrzony przez sąd tylko jako kwestia incydentalna w innej sprawie wniesionej do sądu, jako przykłady można wymienić spory o istnienie wspólnego majątku lub obowiązku spłaty zobowiązań partnera. Wyrok sądu ma skutek tylko do kwestii  głównej. Łatwo więc wyobrazić sobie sytuacje, w której wydane zostaną dwa sprzeczne orzeczenia, jedno uznające istnienie związku i drugie stwierdzające jego nieistnienie.

Związek pozamałżeński wywołuje konsekwencje prawne nie tylko w czasie jego istnienia, ale także po ustaniu. Rozstanie partnerów wymusza podział zgromadzonego majątku wspólnego, nie znosi natomiast obowiązek utrzymania partnera w zakresie jak między rozwiedzionymi małżonkami. Niemniej jednak konsekwencje spowodowane wspólnym pożyciem partnerów maja wpływ wyłącznie na stosunki między mini. Pozamałżeński związek nie wywołuje żadnych skutków prawnych między dziećmi i ich rodzicami, nie istnieje domniemanie ojcostwa, które ma zastosowanie w przypadku małżonków. Dzieci urodzone w związku pozamałżeńskim muszą być uznane przez ojca lub ojcostwo musi być ustalone w postępowaniu sądowym. Rodzice, którzy nie mieszkają już razem są zobowiązani do osiągnięcia porozumienia w sprawie utrzymania wspólnych dziećmi i kontaktów z nimi, bądź do powierzenia tej kwestii rozstrzygnięciu sądu.

Uzasadnieniem dla regulacji wprowadzających skutki prawne pozamałżeńskiego związku  kobiety i mężczyzny jest ochrona praw słabszego partnera. W Słowenii powstała inicjatywa dążąca do zreformowania ustawodawstwa rodzinnego, która zawierała również zmianę przepisów dotyczących małżeńskich ustrojów majątkowych, które wprowadzałaby większą dyskrecjonalność w tym zakresie i miałyby zastosowanie również do związków pozamałżeńskich. Jednak nowy kodeks rodzinny nie został przyjęty i nadal aktualne pozostaje pytanie, czy regulacja obowiązkowego systemu wspólnego majątku i innych skutków powstających ex lege, również w odniesieniu do par, które nie zdecydowały się na zawarcie małżeństwa powinna zostać zmieniona w imię szeroko rozumianej wolności czy też  powinna pozostać w obecnej formie, ponieważ działa dobrze już od roku 1977 i Słoweńcy przyzwyczajeni do tego aktu prawnego i jego skutków, o czym świadczy ponad 40.000 związków pozamałżeńskich.

English Version:

Toothbrush as the beginning of common property: življenjska skupnost moškega in ženske, ie Slovenian regulations of extramarital unions

Slovenian family legislation is provided by the Marriage and Family Relations Act (Zakon o zakonski zvezi in družinskih razmerjih) which was created in 1977 as a republican law of the Social Federal Republic of Yugoslavia. After the disintegration of Yugoslavia, Slovenia proclaimed existing legislation to be their new, among others the Marriage and Family Relations Act. Slovenian Constitution says that marriage and the legal relations within it and the family, as well as those within an extramarital union, shall be regulated by law, since statute has  already existed thus those issues are still regulated by the Act from the seventies which was amended several times, however it is still unchanged in some spheres. It distinguishes three forms of life union: marriage, extramarital union and registered same-sex partnerships, regulating their creation, legal consequences and ways of termination. One of the rules stipulates that the property obtained by the spouses by their work during the marriage is considered common property and any agreements on an assets are excluded beside one which extends common property on all individual goods. Whereas compulsory common matrimonial property is not surprising, article 12 of concerned Act states that man and a woman who have lived together for an extended period and have not concluded marriage provided that there are no reasons suggesting that a matrimonial union of the aforementioned persons would be null are extramarital partners. Any formal confirmation of extramarital union is not needed for the creation of such union even though the legal consequences between extramarital partners are the same as between spouses in a marriage. Partners have interest in the property acquired during their cohabitation, they incur liability for each other debts and have a duty of maintenance after the end of their union. The union also has consequences in other areas, such as the law of inheritance, housing law, tax law and criminal law, but those consequences regulated beyond the Marriage and Family Relations Act occurs only if legislation in considered sphere explicitly determines that. The consequences exist on the basis of law alone irrespective of what partners whish, but when those  rules starts to apply?

According to legal definition for the recognition of an extramarital union four conditions have to be fulfilled. First prerequisite says that extramarital union can occur only between man and woman which means that effects do not appear for same-sex partnerships, which have to be registered by partners to create between them relations as those between spouses, what is stated in Registration of Same-Sex Partnership Act.

Second precondition mentioned in the Marriage and Family Relations Act states that partner have to live together. Questions of interpretations originates at the very beginning namely how to asses when living together starts, from which moment required extended period can be calculated. Is proverbial toothbrush brought to partner’s apartment enough to create such serious legal consequences or to ask otherwise is it necessary for extramarital union existence? Answer for that question is essential, since common property is created from the moment that partners start to live together.

Third requisite is that cohabitation of partners has to last for an extended period, however the Marriage and Family Relations Act does not specify the exact period of time that a life union must last in order to create legal consequences. In every case it has to be assessed individually. Some objective criteria have to be taken into account above all intensity of the relationship, occurred breaks during the cohabitation, whether or not  children were born to the partners, if partners together bear the costs of maintaining the household. Some extramarital unions can be recognized after few months others after half of a year or even more, but in any case inception of the union cannot be excluded. Agreements between the partners, warnings or reservation made by one to another does not have any legal meaning.

Last condition for the creation of the union is that any reasons exist that would cause invalidity of a marriage concluded between extramarital partners if they decided to enter into it. According to Slovenian regulations considering marriage, extramarital union will not come to existence if one of the partners was minor or was seriously mentally handicapped due to the mental illness. Other hindrances constitute parallel existing marriage of one of the partners or being in registered same-sex partnership. Emergence of the extramarital union will also be impossible between close relatives.

Second paragraph of article 12 of the Marriage and Family Relations Act states that if the decision concerning the right or duty depends on the question of the existence of the union, the question would be decided in proceedings for a declaration these rights or duties, but the decision on this issue has legal effect only for concerned case. Dispute between the partners about the existence of the union can be resolved by the court only as a prior question to some other case brought before the court, as an examples can be mentioned issues whether the common property was created or if the partner has a duty to repay debts of the other partner. Judgment of the court has effect only for the case of a main question, thus it is easy to imagine that there may be issued two different resolutions one recognizing the union and other claiming its nonexistence.

Extramarital union has its consequences not only during its existence but also after. Cessation of the union enforces division of the common property and the duty to maintain still exists as between divorced spouses. Nevertheless results caused by the common cohabitation of unmarried couple have an effect only it the relations between the partners. Extramarital union has no legal effect between children and their parents, there is no presumption of paternity which exists within the marriage. Children born to the union have to be recognized by the father or paternity has to be established in judicial proceedings. Parents that do not longer live together have to reach an agreement on maintenance of the children and contacts with them.

Justification for the regulation of extramarital union is protection of the rights of the weaker partner. Recently there were an attempt to reform family legislation, which contained also different regulation of cogent regime of the property relations in marriage which would introduce wider discretion and would apply to extramarital unions as well. New family code has not been adopted and the question if the regulation of compulsory common property regime and other consequences existing ex lege also in relation to couples which do not decide to conclude marriage shall be changed due to widely understand freedom or shall stay untouched because this regulation works well since 1977 and Slovenians already accustomed to this legislation and its consequences as there is over 40.000 of unions, this question still remains topical.

Kamila Siejka

Pozostaw komentarz

Boska sankcja a spadkobranie. Żydzi bez testamentu?

Will-being-signedFundamentalnym problemem w prawie spadkowym jest kwestia pogodzenia dwóch konkurencyjnych zasad- swobody testowania i solidarności rodzinnej. Pierwsza z nich jest emanacją możności dysponowania swoim majątkiem ze skutkiem pośmiertnym, druga natomiast wyraża postulat ochrony interesów najbliższych zmarłego. Prawo żydowskie jest jednym z wielu porządków, w których konflikt wspomnianych wartości zaistniał.  To jednak, co odróżnia mojżeszowe spadkobranie od niemal wszystkich innych systemów, to przebieg tego konfliktu, który był zgoła odmienny. Prawo spadkowe Żydów ma bowiem jedną cechę, która diametralnie zmienia spojrzenie na problem- pochodzi od Boga. Ma to ogromne konsekwencje dla jego interpretacji i stosowania. Przy analizie tego prawa, a zwłaszcza jego fundamentów, nie sposób uniknąć reminiscencji o rzymskim spadkobraniu. Oba porządki swój początek miały w czasach plemienno-rodowych, w których dominowały ewoluujące zwyczaje, nie zaś prawo w dzisiejszym rozumieniu, jednak porównując żydowski model dziedziczenia z będącym inspiracją dla europejskich unormowań prawem rzymskim, trzeba być świadomym podstawowych wręcz różnic.

Pierwszą z nich jest zawartość źródeł prawa spadkowego. Po jednej stronie mamy Ustawę XII Tablic, po drugiej fragment Księgi Liczb (konkretnie rozdział 27, wersety od 8 do 11), gdzie Jahwe odpowiada Mojżeszowi: Gdy umrze mąż nie zostawiając syna, wtedy jego dziedzictwo przeniesiecie na jego córkę. Jeśliby nie miał nawet córki, wtedy oddacie dziedzictwo jego braciom. Gdyby i braci nie miał, wtedy oddacie dziedzictwo braciom jego ojca. Jeżeli jego ojciec nie ma braci, wtedy jego dziedzictwo oddacie najbliższemu krewnemu w jego rodzie, i on je weźmie w posiadanie. Takie będzie prawo wśród Izraelitów, jak to Pan nakazał Mojżeszowi. Oba te teksty są podstawowe dla dalszego rozwoju poszczególnych działów prawa. I oba zupełnie inaczej regulują spadkobranie. Podczas gdy rzymska ustawa wymienia dziedziczenie ex testamento i ab intestato, Księga liczb wspomina jedynie o dziedziczeniu beztestamentowym. Wynika to z przekonania, że człowiek w momencie śmierci traci władzę nad doczesnymi dobrami, post mortem nie może ingerować w ich los. Jahwe w Księdze Liczb stawia imperatyw, który niemal na samym początku ewolucji prawa spadkowego przesądza o zwycięstwie solidarności rodzinnej nad konkurencyjną swobodą testowania.

Druga natomiast różnica występuje w pojmowaniu spadku. Rzymskie rozumienie uniezależnia spadek od osoby. Hereditas jest bytem samodzielnym, rzeczą niezmysłową, która swoiście reprezentuje nieboszczyka. Spadek oczekuje dziedzica, bądź to wymienionego w testamencie, bądź uprawnionego według porządku. Takie podejście związane jest z oczekiwaniem na wyraz woli zmarłego. Do objęcia spadku wiele kwestii pozostaje niepewnych. Inaczej zaś jest w prawie żydowskim.  Tutaj ostatnie tchnienie na łożu śmierci jest momentem, kiedy wszystko się dopełnia. Wraz z ostatnim oddechem denata sukcesor wprowadzony zostaje w spadek ze wszystkimi tego konsekwencjami. Stan taki wynika z braku tradycji testamentowej, która implikowała niepewność co do losu spadku i zmuszała do oczekiwania.

Kolejną różnicą jest sytuacja podmiotów interpretujących i stosujących prawo. Stoją tutaj odpowiednio pretor i rabin. Pierwszy z tej dwójki ma nawet uprawnienia normotwórcze, jego głównymi zadaniami są: adiuvare- wspomaganie, supplere- uzupełnianie i corrigere, czyli poprawianie ius civile, którego fundamentem jest wspomniana Ustawa XII Tablic. Można wyobrazić sobie pretora narzekającego na jej archaiczność i tworzącego interdictum quorum bonorum. Nie można natomiast wyobrazić sobie rabina kwestionującego Pięcioksiąg i dopuszczającego testament. Boska sankcja była tym, co czyniło Torę nienaruszalną. A w niej Jahwe operuje imperatywami, co widać zarówno w dekalogu, jak i we wspomnianym uprzednio fragmencie Księgi Liczb. Ciężko w takich warunkach urzeczywistniać zasadę swobody testowania.

Zanim jednak Jahwe odpowiedział Mojżeszowi w Lb 27,5-11, istniała szeroka wręcz dowolność w dysponowaniu majątkiem mortis causa. Zwyczajem była, podobnie jak w Rzymie i innych kulturach starożytnych, primogenitura, czyli sukcesja najstarszego (najczęściej pierworodnego) syna. Jeśli jednak brakowało synów, można było ustanowić spadkobiercą przyjaciela, nawet z pominięciem bliskiego krewnego. Przykładowo Abraham, zrozpaczony brakiem potomstwa, chciał wyznaczyć niewolnika Eliezera na dziedzica, mimo że żył jego bratanek Lot (Gen 15,3). Gdy zaś dzieci były, ojciec mógł w drodze preferencji jedno wybrać, a drugie odrzucić. W ten sposób, za namową Sary Abraham odesłał synów swoich konkubin, aby nie spadkobrali oni razem z Izaakiem. Jakub, na ten przykład, nie rozróżniał dzieci z konkubin od pociech z małżonek (Gen 69) i nawet włączył w krąg dziedziczenia swoich wnuków (Gen 68, 5-6). Czy nie jest to dowolność w przekazywaniu majątku post mortem? Można podejrzewać, że wymienione tutaj persony wiedząc o tym, co ich Pan następnie powiedział, zwyczajnie by się zarumieniły.

Kiedy Księga Liczb się pojawiła, Żydzi musieli odnaleźć się w nowych warunkach. Rabini, skrupulatnie badając wersety Pięcioksięgu, starali się uzupełnić zdawkowy obraz dziedziczenia. Dokonali rozszerzenia kręgu uprawnionych według schematu danego przez Boga. Pozwolono  na spadkobranie mężowi. Dalsze uszczegółowienia dotyczyły pogrobowca i bękarta, którzy zostali dopuszczeni. Synów zaś pochodzących od niewolnic lub nie-żydówek wykluczono. Krewny apostata formalnie mógł dziedziczyć, ale w kompetencji sądu religijnego leżało pozbawienie go tego prawa. Pewne tytuły dziedziczenia wiązały się również z lewiratem, czyli poślubieniem żony zmarłego brata. Mężczyzna taki wchodził w miejsce byłego męża, gdy szło o dziedziczenie po żonie. Pojawiły się mocne, bo wyprzedzające roszczenia dziedziców i wierzycieli, uprawnienia alimentacyjne żon i córek.

Wydaje się, że swoboda testowania została stracona bezpowrotnie. Mistrzowie twierdzili, że dyspozycja naruszająca biblijny opis zachowania, na przykład wydziedziczająca osobę uprawnioną lub też ustanawiająca dziedzicem osobę obcą w miejsce legalnych spadkobierców jest bezwzględnie nieważna. Potrzeby praktyki były jednak na tyle silne, że znaleziono, pomimo dezaprobaty rabinów, kilka form o skutkach quasi-testamentowych. Korzystano przy tym najczęściej z konstrukcji prawa zobowiązań. Dodać trzeba, że konstrukcji bardzo różnych, z uwagi na to, że naród wybrany przebywał w diasporze. Podejmowane czynności inter vivos nie naruszały zakazu dysponowania mortis causa, pozwalały za to spadkodawcy choć częściowo wpłynąć na  losy swojego dorobku.  Wśród takich instrumentów wymienić można darowiznę, trust, życzenie zmarłego (które zdradza pewne podobieństwo do fideikomisu), a także stworzenie fikcyjnego długu. Są one do dziś używane przez ortodoksyjnych Żydów, pomimo faktu, że każda z tych metod ma wady oraz że prawa cywilne niemal wszystkich państw dopuszczają testament. Wypowiedź Boga zmieniła historię żydowskiego spadkobrania, ale biorąc pod uwagę wpływ bożych słów na losy świata, prawo spadkowe wydaje się być jedynie kroplą w morzu.

Piotr Bodura

Pozostaw komentarz

Wizerunek w sieci

Wizerunek w sieci

Dla żyjących w dobie zawrotnego tempa rozwoju technologicznego hasła ochrony danych osobowych, poszanowania prywatności, czy też wizerunku brzmią znajomo. Jednak w obliczu nieustającego przepływu informacji i wciąż rodzących się nowych możliwości współpracy z maszyną, członkowie społeczności internetowej zdają się tracić rozeznanie w tym, co rzeczywiście kryje się pod wymienionymi pojęciami i nie zawsze odpowiednio korzystają ze swoich praw, czego dobrym, wizualizującym problem przykładem jest odruchowe potwierdzanie zapoznania się z regulaminem przy rejestracjach na liczne fora i portale społecznościowe.

Polski ustawodawca w art. 23 KC przyznaje ochronę przykładowo wymienionych dóbr osobistych. Należy pojmować je jako niezbywalne i niedziedziczne prawa podmiotowe o charakterze niemajątkowym skuteczne wobec wszystkich. Sukcesywnie powiększany katalog dóbr osobistych, wykształcony przez doktrynę i judykaturę zawiera m.in. tajemnicę korespondencji, twórczość naukową i artystyczną oraz wizerunek, który właśnie ze względu na swój charakter w szczególności narażony jest na niebezpieczeństwo w sieci. Fundamentalne znaczenie dla ochrony wizerunku ma Ustawa  z dnia 4 lutego 1994 r.  o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Jak podaje art. 81 rozpowszechnianie wizerunku musi być poprzedzone zezwoleniem osoby na nim przedstawionej. Ta generalna zasada spotyka się jednak z paroma wyjątkami. Po pierwsze, w przypadku braku szczególnego zastrzeżenia zezwolenie takie nie jest wymagane, gdy osoba, której wizerunek ma zostać rozpowszechniony otrzymała zapłatę za pozowanie. Ustęp 2 ponadto wyżej wymienionego przepisu stanowi, że zezwolenia nie wymaga rozpowszechnienie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli tylko wizerunek ten jest wykonany w związku z pełnioną funkcją publiczną oraz wizerunku osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak krajobraz, zgromadzenie, czy publiczna impreza. Warto przytoczyć tu kilka sądowych orzeczeń, które precyzują sposób, w jaki powinno się powyższe zasady interpretować.

„Publikacja zdjęć, które nie stanowią wizerunku (podobizny) danej osoby, ale w powiązaniu z artykułem umożliwiają jej rozpoznanie (identyfikację) stanowi naruszenie dóbr osobistych.” (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 16 kwietnia 2010 r. (sygn.akt I ACa 1100/09)

„W myśl art. 81 ust. 2 ustawy z 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych i art. 14 ust. 6 ustawy z 1984 r. – Prawo prasowe, zawsze konieczne jest wykazanie związku pomiędzy wykonywaną działalnością publiczną a opublikowanym wizerunkiem, czy też informacją o prywatnym charakterze. Musi więc istnieć zależność między zachowaniem danej osoby w sferze publicznej. Poza tym ujawnienie danej informacji powinno służyć ochronie konkretnego, społecznie uzasadnionego interesu” (Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 grudnia 2011 r. (I CSK 111/11)

Zgoda na rozpowszechnienie wizerunku musi być niewątpliwa, zatem osoba jej udzielająca musi mieć pełną świadomość nie tylko formy przedstawienia jej wizerunku, ale także miejsca i czasu publikacji, zestawienia z innymi wizerunkami i towarzyszącego jej komentarza” (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 12 lutego 1998 r. (I ACa 1044/97).

Prawo cywilne zabezpiecza nasz wizerunek, stanowiąc że w razie jego naruszenia osoba uprawniona może żądać przede wszystkim zaniechania rozpowszechniania dalszego wizerunku i doprowadzenia do usunięcia skutków naruszenia. Ponadto w grę wchodzi jeszcze odpowiedzialność cywilna osoby, która tego naruszenia się dopuściła. Osoba pokrzywdzona może liczyć na otrzymanie nawet trzykrotności wartości wynagrodzenia za wykorzystanie wizerunku, żądać odszkodowania za doznaną krzywdę związaną z naruszeniem lub przekazania określonej sumy na cele społeczne.

Nie tylko prawo cywilne, ale również i prawo karne chroni wizerunek. Na podstawie art. 190 § 2 k.k. możemy mówić o tzw. kradzieży tożsamości, która polega na podszywaniu się przez inną osobę, wykorzystując do tego jej wizerunek lub inne dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej. W świecie internetowym przestępstwo to może znaleźć swoje odzwierciedlenie na przykład w utworzeniu fałszywego konta.

Tyle, jeśli chodzi o podstawy prawne tego zagadnienia. Warto przyjrzeć się jednak bliżej temu, jak faktycznie korzystamy z naszych uprawnień i czy zawsze w pełni świadomi ograniczeń i zagrożeń poruszamy się po wirtualnym świecie.

Nie ulega wątpliwości, że publikacja zdjęć w Internecie to rozpowszechnianie wizerunku. Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych (GIODO), doktor Wojciech Rafał Wiewiórowski wskazuje, ze najczęstszym problemem są naruszenia prywatności związane z tzw. tagowaniem zdjęć, prowadzącym do ujawnienia, kto znajduje się na fotografii. Zdarza się, ze użytkownik, publikując zdjęcie większej grupy znajomych, oznacza wszystkie osoby, nie zwracając uwagi na to, że pomylił znajomego X ze znajomym Y, którego wizerunek w rzeczywistości na zdjęciu nie widnieje. Jak zaznacza GIODO, w tym momencie dochodzi do naruszenia praw dwóch osób – tej, która została nieprawidłowo „otagowana” i tej, która jest na zdjęciu. Gdy dodajemy fotografie z wakacji, uroczystości, wyjazdów na FB, czy nk.pl, nikt nie ma prawa skopiować tego zdjęcia i rozpowszechniać bez naszej zgody. Podobna sytuacja ma miejsce co do treści umieszczanych na blogach. Należy pamiętać, że zawsze mamy możliwość zgłoszenia webmasterowi naruszenie swoich praw autorskich, dóbr osobistych, bądź regulaminu. Niektóre serwisy dysponują specjalną funkcją, dzięki której nadużycia są automatycznie zgłaszane administratorowi. Musimy być jednak czujni i pamiętać, że w momencie zmiany przez nas aplikacji, np. grając w FarmVille na FB, zmienia się odpowiedzialny podmiot i zaczyna nim być firma, która działa na portalu.

Pierwszym krokiem, jaki powinniśmy poczynić w przypadku zauważenia, że nasze dane, wbrew naszej chęci, zostały umieszczone, powinno być zwrócenie się z prośbą do osoby, która takiego „rozpowszechnienia” dokonała o usunięcie wpisu, czy zdjęcia. Zdarza się bowiem często, że nasze prawa zostały naruszone przez pomyłkę, przypadkowo. Jeżeli takie działanie nie przyniesie rezultatu, wtedy uzasadnienie znajduje zwrot do administratora portalu społecznościowego. Gdyby i taki krok nie skutkował, rozsądnym byłoby zgłoszenie się do GIODO, który po rozpoznaniu sprawy w drodze decyzji administracyjnej nakaże wprowadzenie stanu zgodnego z prawem. Jeśli uzna, że czyn realizuje znamiona przestępstwa określone w  ustawie karnej, może skierować zawiadomienie do prokuratury. My sami również możemy zgłosić się na Policję, czy do prokuratury albo wykorzystać powództwo cywilne. Istnieje więc szeroka gama prawnych instrumentów obronnych, które nam przysługują. Warto jednak pamiętać, że zanim wkroczymy na ścieżkę wojenną z naruszycielem naszego wizerunku jesteśmy w stanie samodzielnie zadbać o naszą prywatność – blokując możliwość oznaczania nas na fotografiach, albo korzystając z takich opcji, jak „usuń znacznik” na FB, czy odpięcia pinezki na nk.pl

Wnikliwi, którzy przebrnęli przez regulamin korzystania z serwisu społecznościowego Facebook doskonale wiedzą, że przewiduje on w bardzo szerokim zakresie ochronę naszych dóbr osobistych. Za pierwszorzędną wartość założyciele uznali właśnie bezpieczeństwo użytkowników, o czym przeczytać możemy w „Standardach społeczności Facebooka” – „Dbamy o bezpieczeństwo naszych użytkowników i staramy się zapobiegać sytuacjom, w których ich prywatność lub bezpieczeństwo mogą być zagrożone. Staramy się chronić ich przed oszustwami i podstępami. Dodatkowo prosimy o szanowanie naszych użytkowników i niekontaktowanie się z nimi w celach biznesowych bez ich zgody.” Zastrzeżono jednak, że zgłoszenie nie gwarantuje usunięcia treści z serwisu i podkreślono, że w związku ze zróżnicowaniem społeczności nie wszystko, co jednemu wyda się wykraczające poza standardy bezpieczeństwa, faktycznie za takie będzie uznane. Godną uwagi, choć niebezpośrednio połączoną z tematem wizerunku jest specjalna aplikacja ClickCEOP, służąca użytkownikom do zgłaszania naruszeń regulaminu. Kiedy została uruchomiona na FB wzrosła znacząco, bo o niemal 650% liczba takich zgłoszeń. Inicjatywa pochodzi od Child Exploitation and Online Protection Centre i powołana do życia została, by objąć opieką najmłodszych. Zadaniem aplikacji jest nie tylko ochrona użytkowników 13-18 przed nieodpowiednimi treściami, jakie mogłyby do nich dotrzeć, ale również wzrost świadomości  praw i ich ograniczeń.

Każdy nowo przybyły użytkownik portalu oznacza dla serwisów społecznościowych, jak z resztą dla całego Internetu wzmożoną potrzebę doskonalenia zabezpieczeń. Standardy na chwilę obecną są wysokie i dają duże podstawy, by czuć się bezpiecznie w sieci. Optymistyczną jest również myśl, o pojawiających się wciąż nowych możliwościach ochrony. Pamiętać należy jednak, że bez świadomości tego, co nam wolno, a z czego zrezygnować musimy łatwiej jest paść ofiarą naruszeń innych użytkowników i dlatego tak ważne jest, byśmy korzystali ze wszystkiego z głową i umiarem.

Źródła:

  1. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych
  2. https://pl-pl.facebook.com/communitystandards/
  3. http://technika.dlastudenta.pl/artykul/Prawa_uzytkownikow_serwisow_spolecznosciowych,68434.html
  4. http://technologie.newsweek.pl/giodo-przestrzega-polakow-przed-facebookiem,94497,1,1.html

Katarzyna Franczuk

Pozostaw komentarz