Fundacja Europejskiej Kultury Prawnej

HISTORIA I TEORIA PRAWA

PRAWO PUBLICZNE

PRAWO PRYWATNE

PODZIAŁ WEDŁUG PAŃSTW

Category Archives: prawo administracyjne

O demokracji ciąg dalszy, czyli Budżet obywatelski

O demokracji ciąg dalszy, czyli Budżet obywatelski

Budżet obywatelski, a fachowo – budżet partycypacyjny, to forma demokracji uczestniczącej, w której mieszkańcy ( lub członkowie) decydują o tym, w jaki sposób wydawać część budżetu publicznego.
Korzenie idei związane są z koncepcją zaangażowania grup obywateli, rozwarstwionych społecznie i ekonomicznie, we wspólne dysponowanie częścią środków finansowych – budżetu miast lub instytucji, co w dalszej perspektywie sprzyjać ma integracji, poczuciu współodpowiedzialności za przestrzeń którą użytkują lub zamieszkują, poprawie bezpieczeństwa i zwiększeniu zaufania do administracji. Kolebką tej formy demokracji jest Ameryka Południowa (po raz pierwszy wprowadzono ją w Brazylii w 1990 r.), a jej gwałtowna popularność spowodowała szybki import do Europy – w Polsce wprowadzono ją w 2011 r. w Sopocie i od tego czasu egzystuje wielu miastach na poziomie budżetu gminy. Zauważa się, że w czasie kryzysu wartości demokratycznych i spadku zaufania do instytucji administracyjnych, zainteresowanie tym świeżym modelem podejmowania decyzji rośnie i ma wpływ na kształtowanie społeczeństwa obywatelskiego. Mieszkańcy angażując się w inicjatywę, zyskują poczucie partycypacji i wpływu na sprawy publiczne, do tej pory „zastrzeżone dla polityków”, a także mają możliwość uczestniczenia w procesie zaspokajania potrzeb wspólnoty od konstruowania idei – wniesienie projektu inicjatywy, po jej wybór – wzięcie udziału w głosowaniu.
Statystyki demonstrują, że zainteresowanie budżetem partycypacyjnym jest znaczne i wzrasta, co doskonale obrazuje przykład Wrocławia – w tegorocznym głosowaniu mieszkańcy oddali 168 278 głosów (160 176 głosów ważnych), w 2014 r. zagłosowało ponad 137 tyś. osób. Przykład Wrocławia jest o tyle interesujący, gdyż możemy porównać zainteresowanie budżetem obywatelskim z frekwencją niedawnego referendum lokalnego z września 2015 r. Referendum przeprowadzone zostało jednocześnie z referendum ogólnopolskim, lecz nawet ten fakt nie wpłynął na ważność głosowania – uprawnionych było 490 347 osób, a frekwencja wyniosła zaledwie 10,58 %, czyli do urn przyszły niecałe 52 tysiące. Niewątpliwie, pewien wpływ na frekwencję miał sposób głosowania – możliwość oddania głosu przez Internet w głosowaniu nad budżetem obywatelskim, tym trybem oddano aż 127 tyś. głosów. Istotne również była procedura głosowania – na projekty mogła zagłosować każda osoba posiadająca czynne prawa wyborcze i będąca mieszkańcem Wrocławia, więc nie pojawia się w tym wypadku np. wymóg zameldowania. Prawo do udziału w referendum lokalnym miały tylko osoby wpisane do stałego rejestru wyborców we Wrocławiu, albo wpisane do rejestru wyborców we Wrocławiu po złożeniu pisemnego wniosku na podstawie decyzji Prezydenta Wrocławia. Nie można jednak upatrywać wyłącznej przyczyny popularności tej formy demokracji w procedurach. Wpływ mają również niewątpliwe zalety przedsięwzięcia: efektywność – finansuje się projekty uznane za ważne dla mieszkańców, poprawa komunikacji – integracja przy tworzeniu projektów sprzyja tworzeniu społeczności lokalnej, możliwość kształtowania postaw społecznych – rozwój społeczeństwa obywatelskiego. Nie wypada również marginalizować typowo ludzkiej potrzeby rywalizacji – w wielu przypadkach sąsiedzi wspólnie aktywizują się, by ich inicjatywa zwyciężyła z konkurencją, czyli najczęściej inną dzielnicą, osiedlem.
Jak pokazały wyniki budżetu obywatelskiego dla miasta Wrocławia, budżet partycypacyjny nie jest jednak formą pozbawioną wad. Tak jak i w „wielkiej” polityce tak i w wyborach w ramach budżetu często zwycięża siła silniejszego – małe osiedla przegrywają z większymi blokowiskami. Silne grupy inicjatywne drukują kolorowe ulotki które docierają do większej ilości osób niż notki na forach społecznościowych i suche opisy na stronie miejskiego organizatora. Pewnym krokiem zaradczym był tegoroczny podział projektów względem kosztów potrzebnych na realizację. We Wrocławiu głosujący mogli oddać po jednym głosie na projekty zakwalifikowane do trzech grup w których progi wynosiły: >150 tyś. zł., >500 tyś. zł., >2 mln zł. Kolejnym problemem, który jest główną bolączka polskiej demokracji, jest niska świadomość społeczna. Wyraźne niedoinformowanie głosujących miało wpływ na oddanie aż 8102 głosów nieważnych, w związku z dwukrotnym podaniem tego samego numeru PESEL – prawdopodobnie głosujący oddał swój głos za pomocą Internetu a następnie papierowego formularza, lub wypełnił dwukrotnie formularz, na prośbę agitujących o głosy. Obywatele maja również bardzo duży problem ze zrozumieniem sztywnego języka urzędniczego, o czym świadczą każdorazowe problemy z kartami do głosowania w wyborach powszechnych. Co ciekawe, niska świadomość społeczna nie jest wyłącznie problemem ludzi niewykształconych! Mając okazję obserwować zbieranie głosów pod Wydziałem Prawa Administracji i Ekonomii (!), widziałam mnóstwo studentów zaskoczonych prośbą o oddanie głosu i nie mających wiedzy na temat budżetu partycypacyjnego! Odpowiedzi próbowali udzielić zbierający głosy gimnazjaliści i tu dochodzimy do kolejnego problemu związanego z tą formą demokracji – celowość takiego przedsięwzięcia. Gdy przyjrzymy się zwycięskim projektom, zwłaszcza tym z większych progów finansowych, dostrzeżemy, że najwięcej głosów otrzymały…. projekty poprawy infrastruktury placówek oświatowych – boiska i place zabaw przy szkołach i przedszkolach. Miały największa siłę przebicia, gdyż dzieci na lekcjach wychowawczych zostały zobligowane do zbierania głosów. Jednak czy na pewno realizują idee budżetu obywatelskiego, czy może zwalniają gminę od odpowiedzialności za wybór placówek, które otrzymają w pierwszej kolejności środki na remonty (które i tak powinny być zagospodarowane w jej budżecie), tworząc nową świecką tradycję?
Może alternatywą dla budżetu obywatelskiego byłoby, od lat postulowane, zwiększenie kompetencji finansowych Rad dzielnicy (osiedla)? Rady to jednostki pomocnicze gminy, działające na mocy jej uchwały. Zasadniczo nie posiadają własnego budżetu, utrzymują się jednak ze środków przeznaczonych przez gminę na ich działalność statutową. Niekiedy otrzymują od gminy środki na inwestycje, np. w Szczecinie jest to kwota 150 tyś. zł. rocznie, która z roku na rok wzrasta. We Wrocławiu, kwota ta wynosi ok. 40 tyś. zł…
Problemem Rad jest niska frekwencja wyborcza, która znów związana jest z niską świadomością lokalną, ale też kwestią fasadowości funkcjonowania Rad, posiadających niskie kompetencje i środki finansowe. Mają jednak tą zaletę nad budżetem obywatelskim, że faktycznie mogłyby przyczynić się do poprawy infrastruktury i organizacji obywatelskiej na poszczególnych osiedlach, na które środki trafiałyby proporcjonalnie.
Dlatego zapraszam do dyskusji!
Źródła:
• Statystyki głosowania WBO 2015
https://www.wroclaw.pl/budzet-obywatelski-wroclaw/statystyki-glosowania-wbo-2015
• Biuletyn Informacji Publicznej Strona główna Urzędu Miejskiego Wrocławia. Wyniki referendum lokalnego
http://bip.um.wroc.pl/contents/535

 

Elżbieta Kocowska-Siekierka

Pozostaw komentarz

Referendum Lokalne  – A jaki jest Twój głos?

Referendum Lokalne – A jaki jest Twój głos?

W związku z ostatnim artykułem Krzysztofa Trnki pod tytułem „Referendum lokalne – przejaw demokracji bezpośredniej czy gra pozorów?” pojawił się szereg pytań, które zrodziły u autora ankiety chęć korespondowania z treścią wyżej wymienionego artykułu. Z racji, że poruszona kwestia jest wciąż aktualna być może i Ty czytelniku zechcesz oddać swój głos. Co społeczeństwo myśli o referendum lokalnym? Wyniki ankiety już wkrótce.

Pozostaw komentarz

Referendum lokalne – przejaw demokracji bezpośredniej czy gra pozorów?

Referendum lokalne – przejaw demokracji bezpośredniej czy gra pozorów?

 

W ciągu ostatnich kilku miesięcy politycy i media odmienili słowo „referendum” przez wszystkie przypadki. Cynicy twierdzą, iż nagły, zbiegający się w czasie z kampanią wyborczą zwrot polityków wszystkich opcji ku ideom demokracji bezpośredniej jest zagrywką obliczoną na zdobycie kilku punktów procentowych w sondażach, ale autor niniejszego tekstu, mający jak najwyższe mniemanie o przymiotach moralnych polskiej klasy politycznej, nie chce dać takim kalumniom wiary. Skoro więc miłościwie nam panujący wyciągnęli z lamusa instytucje istniejące już od ponad dekady, warto przyjrzeć się tworzącym je regulacjom prawnym i odpowiedzieć na pytanie, na ile realizują one ideę (dodajmy iż konstytucyjną, patrz art. 4 ust. 2 in fine) demokracji bezpośredniej. Ponieważ większość komentatorów skupia się na referendum ogólnokrajowym, niniejszy tekst poświęcony jest jego starszemu, lokalnemu bratu (temat bardzo aktualny, gdyż niektóre samorządy, m. in. wrocławski, zdecydowały się przy okazji referendum ogólnokrajowego zadać członkom swoich wspólnot pytania związane ze sprawami lokalnymi).
Zgodnie z ustawą z dnia 15 września 2000 roku, prawo inicjatywy w referendum lokalnym przysługuje 10% uprawnionych do głosowania mieszkańców gminy lub powiatu i 5% mieszkańców województwa. Liczby te mogą się wydawać niskie i dogodne dla grup dążących do zwołania referendum, stają się jednak zaporowe, gdy skonfrontować je z miażdżącymi wszelkie bajanie o społeczeństwie obywatelskim realiami polskiego życia publicznego. W drugiej turze wyborów prezydenckich we Wrocławiu, mieście rzekomo postępowym, wzięło udział 32% wyborców. Mając na uwadze, iż wybór gospodarza miasta jest kwestią znacznie bardziej ważką niż jakikolwiek problem poruszany w referendum lokalnym, wydaje się wątpliwym, aby zebranie podpisów 10% mieszkańców miasta było zadaniem łatwym, a nawet możliwym dla grupy wnioskodawców pozbawionej wsparcia logistycznego, organizacyjnego i finansowego jednej z większych partii politycznych. Wypacza to samą ideę referendum jako sposobu na zabranie głosu przez podmioty obywatelskie (a nie profesjonalnych polityków). A przecież grupa wnioskodawców ma jedynie za zadanie rozpocząć proces debaty publicznej i takiegoż podejmowania decyzji, a nie zbierać zawczasu głosy potrzebne do zaakceptowania ich propozycji.
Kolejną przeszkodą na drodze do podejmowania decyzji poprzez referendum lokalne jest konieczność uzyskania wysokiej frekwencji, aby wynik stał się rozstrzygający. Wynosi ona 30% uprawnionych do głosowania, co, w świetle żenującego wprost poziomu zaangażowania Polaków w sprawy ich wspólnot lokalnych, najczęściej pozostaje w sferze pobożnych życzeń. Osobna regulacja dotyczy referendum w sprawie odwołania organu jednostki samorządu terytorialnego – aby jego wynik stał się wiążący, konieczna jest frekwencja na poziomie 3/5 liczby osób uprawnionych, które brały udział w jego wyborze. Zważywszy na to, iż do rzadkości należą sytuacje, w których zwycięska w wyborach samorządowych partia czy wójt/burmistrz/prezydent miasta uzyskuje 3/5 z oddanych głosów, polscy samorządowcy mogą spać spokojnie.
Nawet gdyby jednak wnioskodawcom udało się zebrać konieczne podpisy, a następnie frekwencja dopisała, nie istnieje żadna procedura, która zmusiłaby organy jednostki samorządu terytorialnego do wcielenia w życie decyzji podjętej przez społeczeństwo w drodze referendum. Organ stanowiący może więc zwlekać dowolnie długo z podjęciem właściwej uchwały lub wypaczyć wolę lokalnego demosu nie do poznania i nie istnieją żadne środki prawne by temu przeciwdziałać.
Po co więc tworzyć ustawę, która teoretycznie daje członkom wspólnot samorządowych szansę na wyrażenie swojej woli, w praktyce jednak znacznie to utrudnia, wręcz uniemożliwia? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam Tobie, Czytelniku.
Na sam koniec oddajmy głos Przewodniczącemu Rady Miejskiej Wrocławia, Jackowi Ossowskiemu, radnemu z klubu prezydenta Dutkiewicza (artykuł z 13.07.15 pt. „Władza dzieli się władzą”, Gazeta Wyborcza Wrocław): „Jestem zwolennikiem demokracji przedstawicielskiej, a nie bezpośredniej. Wrocławianie wybierają władze miasta i radnych co cztery lata. I co cztery lata przy urnach ich rozliczają. Podstawową sprawą jest sprawność w zarządzaniu miastem, a referenda i inicjatywy uchwałodawcze są rozwiązaniem mało praktycznym.”

Krzysztof Trnka

Pozostaw komentarz